Skip to content

Opinie

Po warsztatach.

 

Witaj Jacku,

 

Ja dopiero zabieram się do ogłoszenia warsztatów i oczyszczam mnóstwo lęków z tym związanych… Mam opór nawet na poziomie opisu . Jednak zgłosiły się już do mnie 2 osoby, więc czuję, że samo mnie coś pcha w tym kierunku:)
W związku z tym, jestem Ci bardzo wdzięczna za to, że pokazałeś mi, że może być lekko, łatwo i przyjemnie – no i  (pozwolę sobie na taką prywatę) fajnie  i optymistycznie było zobaczyć normalnego, męskiego faceta, z otwartym sercem, który prowadzi takie warsztaty z dystansem do siebie i innych i jest w udanym związku z równie spełnioną kobieta. Zobaczenie was razem było mnie równie dobrym doświadczeniem jak sam kurs nauczycielski.To daje mi nadzieję na przyszłość 🙂
Kurs nauczycielski, przeżywałam na zupełnie innym poziomie niż poprzednie, lekcją było dla mnie puszczenie oczekiwań, tego,że moje obrazy miały być wspanialsze niż na poprzednich etapach, puszczeniem tego, że jako nauczyciel muszę malować i współzawodniczyć z  paniami artystkami w internecie, że w ogóle cokolwiek muszę, być jakaś – malować z jakiegoś wyższego poziomu. To dzieje się  we mnie nadal i nie jest tak oczywiste jak poprzednio,odklejam się od czegoś,co trudno mi nazwać, od tego co chce moje go ego i od własnych wyobrażeń na swój temat. Coraz bliżej mi do serca 🙂
Kasia

Witaj Jacku…

Na początek chciałam podziękować za piękne warsztaty, za twój spokój, nie narzucanie się ale jednocześnie czuwanie nad wszystkimi. Chyba najbardziej za to, że nic nie musiałam, ale wszystko mogłam….

Po warsztatach jakby wszystko przewróciło się do góry nogami. A może właśnie wcale nie, tylko ustawiło się we właściwej pozycji.

Rozłożyłam wszystko co zrobiłam i obserwuję te płótna i kartony. One żyją… Wiem, że to tylko obrazy i że są  środkiem dojścia do prawdziwej siebie a nie końcowym efektem. Widzę, że pulsują, to znaczy, że ja się zmieniam i weszłam na ścieżkę docierania do prawdy.

Ja wcześniej trochę malowałam i bardzo często zamalowywałam swoje płótno, niektóre mają kilka warstw, ale nigdy wcześniej nie robiłam tego ze swoim najlepszym obrazem, tylko z najsłabszym według mnie. Od tego momentu, kiedy zobaczyłam swoje przywiązanie coś zaczęło się wewnątrz przemieniać, a obrazy zaczęły żyć. Obserwuję je i chciałabym postawić jakąś kreskę lub dodać plamę koloru a jednocześnie chciałabym je schować i zobaczyć za miesiąc.

Pozdrawiam bardzo serdecznie Ciebie i Małgosię. Do zobaczenia za miesiąc.

Dorota

 

 

 

 

Witaj Jacku…

 

Tradycyjnie na gorąco dzielę się przemyśleniami po warsztatach.

 

Wydarzyło się kilka małych cudów. Pierwszy w sobotę przy malowaniu zasady- zaznaczenie ciemności w świetle, mocne emocje i oczyszczenie, wypłyneły łzy. W domu dotarło do mnie co cały czas mnie dręczy i nie pozwala wyjść z traumy. Bardzo mnie to ucieszyło, że coś mi się otworzyło.

 

Drugi cud nastąpił w niedzielę. Próbowałam namalować drugie płótno dotyczące zasady 14. Nic mi nie wychodziło. Obraz „rodził się bólach”. W końcu kiedy powstał, okazało się, że jest to -wyjście światła z ciemności. Najpierw zobaczyłam najpaskudniejszą rzecz, którą namalowałam, jakieś brunatne bagno z jasną spiralą. Kiedy doszliśmy do zasady 16, wyszło, że jest to moje najlepsze dzieło prosto z intuicji. Cud…. A miałam się niczemu nie dziwić.

 

Wysyłam ci fotkę tej spirali.

 

Trzeci cud wydarzył się dzisiaj w nocy a właściwie nad ranem. Przyśnił mi się obraz, który przedstawia zasadę 17. Jest przepiękny, czysty i z intuicji. Jeśli uda mi się go namalować przyślę zdjęcie. A i jeszcze też dziwne ale stwierdzam, że jestem niesamowicie zmęczona fizyczne, jakbym nie spała dwie noce, a przecież spałam. Trud pracy z podświadomością przejeło ciało fizyczne. Wszystko razem napełnia mnie radością.

 

Pozdrawiam serdecznie Ciebie Jacku i oczywiście Małgosię

 

Dorota

 

 

 

 

 

Warsztaty Vedic Art zaskoczyły mnie. Swoją prostotą i tym jak głęboki to proces. Są dla mnie podróżą przez emocje, do tego miejsca poza umysłem, do tego miejsca, z którego można tworzyć nie tylko obraz, ale przede wszystkim swoje życie – w połączeniu ze Źródłem. Bardzo mi się podobał sposób „prowadzenia” warsztatu przez Jacka Poteralskiego, który dopełniał proces swoim spokojnym radosnym usposobieniem dając nam dużo przestrzeni na samodzielne dotarcie tam, gdzie każdy z nas był gotów dojść. Dziękuję Ci Jacku za tę przestrzeń, wolność i radość. Ten czas był przepiękny – na wszystkich poziomach. 

Ania Rutkowska

 

 

Zapisz